Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Piotr Gadzinowski: Zgrane cycki radykałów

Data dodania: 2012-06-10 08:45

Westchnąłem z dumą widząc protestujący Femen przed warszawskim Stadionem Narodowym. Dzięki „Femenkom" miasto moje dołączyło do elitarnego grona, bo oprotestowują one tylko najważniejsze w świecie imprezy.

 
Protest był się w polskim stylu. Femenki zrobiły swoje, i kiedy media nakręciły już, co było trzeba, zainterweniowali ochroniarze. Nie byli tak brutalni jak białoruska bezpieka.
 
Pewnie dlatego protest Femenu polskie elektroniczne media wrzuciły do jednego wora z protestem Ewy Stankiewicz z „Solidarni 2010” i zapowiadanymi protestami klubów „Gazety Polskiej”. Wora o nazwie „Ciekawostki EURO 2012”.
 
Bo fundamentalnym pytaniem jest obecnie w RP:
 
„Czy wystarczy piwa dla kibiców?"
 
W zeszłą sobotę Warszawą przemaszerowała Parada Równości. Efekt medialny był jak z Femenem. W telewizjach pokazali kolorowe drag queens, Palikota i - na drugą nóżkę - Rysia Kalisza. Radykalne media pokazały dodatkowo kawałek odsłoniętego gejowskiego pośladka, a te mieniące się intelektualnymi - szczebiotającego o związkach partnerskich posła Biedronia. Ale pokazały go krótko, nie dając mu szansy na merytoryczną wypowiedź.
 
Przed Paradą Równości odbył się w Warszawie Marsz Wolnych Konopi. Zredukowany w przekazie medialnym do Palikota z fają i zakładami: czy to marycha czy tylko kolejny sztuczny penis?
 
Przed Marszem odbyła się marcowa Manifa. Zredukowana w medialnym, i niestety też społecznym, odbiorze tylko do antyklerykalnych haseł. Wyszło na to, że feministki nie tylko nie chcą smażyć schabowych, nie chcą też wielkanocnych święconek.
 
I na Manifie, i na Paradzie, i nawet na Marszu było w tym roku mniej maszerujących niż w latach ubiegłych.
 
Czyżbyśmy się doczekali czasów banalizacji radykalnych kiedyś protestów? A może nawet skomercjalizowania ich przez coraz bardziej komercyjne media? Kamer sprawnie ślizgających się po protestujących i równie sprawnie piorących każdy protest z sensu głoszonych tam haseł, z radykalnej istoty protestu.
 
Manify, Parady, Marsze stają się stałymi „eventami” w corocznym kalendarzu imprez w stolicy. Tak jak Wianki, Święto Pierogów, Dzień Dziecka, czy Kaszanki.
 
A jeśli bezpieka nie podtopi Femenki w nafcie, łysi nie zaatakują gejownię, a Janusz nie wciągnie dymka końcem przewodu pokarmowego – to efektem jest medialna nuda, nuda, nuda. Brak tematu na czołówkę.
 
Westchnąłem z dumym widząc Femenki przed Narodowym. Wczoraj. Dziś widzę, jak bardzo ich protest został zbanalizowany do obrazu „babeczek z fajnymi cyckami”. Kolejnych celebrytek, tyle że z półki z metką „radykalni”.
 
I powątpiewam w sens dotychczasowych protestów, parad, marszów, manif zredukowanych do obrazu dla narządów wzrokowych, bez konieczności używania zwojów mózgowych.
 
W tym samym czasie, kiedy protestował Femen, Franciszek Smuda - trener Narodowej Reprezentacji - wyjaśnił gazecie „Polska. The Times”, że akceptuje bunga-bunga Narodowej Reprezentacji w luksusowych burdelach. Bo to dobra terapia dla zawodników na stres. Za to picie wódki przez zawodników trener-selekcjoner będzie zdecydowanie tępił.
 
Widać czyste panienki są zdrowe dla Narodowej Reprezentacji, a czysta wódka już nie.
 
Widać po konsumpcji panienek nasi piłkarze żadnego kaca nie mają.
 
 
Piotr Gadzinowski
www.lewica24.pl 

Zobacz profil polityka: Piotr Gadzinowski

Komentarze